abstrakty z paszczy
Gdy Filip zaczynał mówić, tzn. wydawać jakieś bardziej konkretne, dłużej trwające dźwięki, wśród takich naśladowanych, które ewidentnie miały coś wyrażać, pojawiło się kilka powtarzalnych, bardzo dźwięcznych, których znaczenia rozszyfrować nie było sposobu.
W kolejności powstawania są to:
Amukoko
Habybaby
Siampympampym
Sintosialone
Dopiero ze dwa miesiące temu, jak Filip trochę bardziej komunikatywnie zaczął posługiwać się szczątkami języka, postanowiłem zapytać go, co oznaczają jego magiczne słowa. Rzecz jasna nie spytałem o definicję, tylko poprosiłem go, żeby pokazał nam, gdzie znajdują się desygnaty tych jakże wdzwięcznych zlepków.
Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu Fi w sposób jednoznaczny wskazał na usta i powiedział w buzi.
Choć małżonka nie dawała wiary mojej interpretacji, że są to nic nie znaczące dźwięki, co do których pustości nie miał on żadnych wątpliwości, czas zweryfikował hipotezę na moją korzyść.
Filip dobrze wie, że słowa te są jego wytworem, nic nie znaczą, lecz służą wyłącznie do zabawy czy po prostu z potrzeby wydawania dźwięków.
Dzisiaj nastąpiła ostateczna weryfikacja tezy. W wersji hardkorowej. Pepe przed snem podskakując na łóżku zawoływał sobie kuwa, kuwa, kuwa. Na zgryźliwe spojrzenie taty odpowiedział szelmowskim uśmiechem, a na pytanie, gdzie ta kuwa miałaby się znajdować, junior z gracją odpowiedział w buzi (tego już rejestratory nie uchwyciły).
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

