Święto Nowonarodzenia Hanny

12 lutego 2012

Miała być 28 lutego, potem jednak pani doktor powiedziała, że 5 marca, pan doktor z kolei zdecydował sięgać po nią 17, ale przełożyć na 20. No i co?  Urlop się planuje, ale nie dzieci ni datę porodu.

Wczoraj wyjątkowo zgodnie małżeństwo S. zabrało się za kompleksowe sprzątanie mieszkania. Szuruszuruszuruszuru, Justyna siada nie tyle nawet zadowolona co zdziwiona, że mąż tak solidarnie i entuzjastycznie zabrał się do tematu sprzątania. Sobota poranek i nie monitor tylko odkurzacz i szmata? W głowie się nie mieści. Tyle na froncie męskim. Front żeński natomiast chyba przestał się mieścić w brzuchu, a i czyszczenie szafek podniesionymi rękami nie sprzyjało, czego skutkiem była dość nagła i pośpieszna wycieczka do szpitala.

W międzyczasie Filip niemal oszalał z ekscytacji, cieszył się, że to już, piał, że to cudownie, że w jego słodki dzień rodzi się Hania. Skala jego reakcji była chyba jeszcze bardziej zaskakująca od samej akcji.

Tam  ten sam pokoik co i przy Filipku, choć czas i remont przeorał wspomnienia. Minęło prawie dokładnie 4 lata, znowu przyszedł rok przestępny, znowu Narutowicz, choć na ścianie nie było już starego, nieczynnego zegara, którego wskazówki zatrzymały się na 19.10, czyli godzinie urodzin Fi. Tym razem chwilę przed przyjściem Hani padły telefony na całym Oddziale Położniczym. Albo to wszystko wyraz opętania piszącego te słowa, albo koincydencja, albo bardziej lub mniej znacząca synchronizacja :)

W skrócie zatem, 11 lutego, godzina punkt 20, Hania przychodzi na świat, mniejszym niż ostatnio wysiłkiem, będąc niemalże wiernym odbiciem swego starszego brata, który 22 lutego 4 lata wcześniej postanowił do nas dołączyć.

 

tatafi

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress